Czujesz, że nie realizujesz swojego potencjału w życiu, że mogłabyś więcej, ale coś cię hamuje. Albo może masz wszystko, wszyscy są zachwyceni tym, jak wygląda twoje życie, ale tobie jednak czegoś brakuje. Obydwie te postawy, chociaż zupełnie różne, mogę mieć te samą podstawę. To temat dość kontrowersyjny, bo opisuje relacje matek i córek, które nie są takie, jak każe nam się patrzeć. Czyli matek, które są narcystyczne, a w swoich córkach widzą jednocześnie przedłużenie siebie i swoich ambicji, jak i konkurencję.




O matce można mówić tylko dobrze


Przekonanie, że o matkach można mówić tylko dobrze jest bardzo silnie zakorzenione w naszej kulturze i ma swoje uzasadnienie. Jednocześnie wiadomo, jaka matka powinna być: ciepła, czuła, przytulająca, wspierająca i zakochana we własnym dziecku do szaleństwa. Tylko, że nie wszystkie matki takie są. Co jest naturalne. Wbrew obiegowym opiniom, że wszystkie kobiety są takie lub śmiakie, kobiety tak samo jak mężczyźni są różne - mają różne doświadczenia, charaktery i w związku z tym również na różny sposób realizują funkcję matki. ten wpis jest są inspirowany lekturą książki "Nigdy dość dobra" Karyl McBride.


Narcystyczna matka - jak ją rozpoznać?



Przede wszystkim dla narcystycznej matki dziecko liczy się o tyle, o ile może o nim opowiedzieć innym. Dlatego zawsze największy akcent będzie stawiała na rzeczy, którymi może się pochwalić. Uroda, zarobki, osiągnięcia zawodowe - ale zawsze takie elementy, którymi można się poprzechwalać. Matki narcystyczne traktują bowiem swoje córki jako przedłużenie siebie. Mowa jest tutaj tylko o córkach, ponieważ ich relacja z synami podlega innej dynamice ze względu na aspekt płci.


Córki narcystycznej matki


Córki narcystycznej matki nastawione są na spełnianie oczekiwań matki. Całe ich życie to dbanie o fasadę. Rodzina z narcystyczną matką z zewnątrz może wydawać się idealna - o to właśnie chodzi narcystycznej matce. Konsekwencją tego dążenia jest brak możliwości na wyrażanie własnych pragnień, dążeń i emocji innych członków rodziny.

Narcystyczne matki przytulają tylko na pokaz, wypierają negatywne emocje i doświadczenia. W tych warunkach trudno jest wypracować własną, niezależną od matki tożsamość. Córki narcystycznych matek przez całe życie starają się je zaspokoić i przez to same wpadają w pułapkę narcyzmu.





Perfekcjonistka i autosabotażystka


Na taką relację z matką można wypracować dwa rodzaje postaw. Pierwszą z nich jest perfekcjonistka. To kobieta, która robi kilka kierunków studiów, w pracy szybko pnie się po szczeblach kariery, jej dzieci uczestniczą we wszystkich możliwych warsztatach, a ona sama angażuje się w życie społeczności. Realizuje się za siedem osób, problem w tym, że jest wyczerpana i odcięta od swoich emocji i tego, co sama chce od życia. Niekoniecznie każda kobieta, która wiele osiąga jest narcystyczną perfekcjonistką, ale jeżeli tkwi w tym głebokie poczucie, żeby chyba to wszystko nie jest tak naprawdę dla niej, to warto zastanowić się, czy taki stan rzeczy nie wynika z naszych kontaktów z matką.


Drugi biegun to autosabotażystka. To osoba, która czuje, że żyje poniżej swojego potencjału. Ma problemy z depresją, używkami. Jeżeli otwiera się możliwość zmiany w jej życiu, to nie jest w stanie jej wykorzystać. Spóźnia się na ważne spotkania. Zachowuje się kompulsywnie. Nie realizuje swoich marzeń, bo dziwnym zbiegiem okoliczności zawsze akurat jej się nie udaje. Jest przekonana, że ciąży nad nią fatum i nic jej się i tak nie uda.


Czasem to mogą być siostry, wychowane przez tę samą matkę.

Według mnie możliwe jest też łączenie tych postaw w różnych momentach lub dziedzinach swojego życia.


Zaniżone poczucie własnej wartości - miłość za coś


Obydwie mają bardzo niskie poczucie własnej wartości. Wynika to z tego, że ich matki nie kochały ich za to, że są. Otrzymywały trochę uwagi tylko jeżeli dowoziły rezultaty. Skrycie zazdrościły swoim kolegom i koleżankom, które na uwagę rodziców nie musiały zasługiwać, tylko dostawały ją, bo były tego warte same w sobie. Ta sytuacja niesie dla dzieci jasny komunikat: jesteś gorsza niż inny, więc musisz się bardziej starać. Musisz uzasadnić swoje prawo do życia.


Pierwszy krok: uświadomienie sobie sytuacji




Najpierw musimy uświadomić sobie zachowania naszej matki, które nas zabolały. Narcystyczne matki zachowują się różnie. Zmuszają swoje córki, żeby obsesyjnie dbały o siebie (wybory małej miss, bulimia, anoreksja), podrywają ich chłopaków, mówią dobrze o swoich córkach tylko przy innych, zawsze stawiają swoje uczucia na pierwszym miejscu, nie pozostawiają miejsca na uczucia innych członków rodziny, nie liczą się z zainteresowaniami swoich córek, córki mają realizować ich wizję dobrego życia (zawód, sposób zarabiania, posiadanie lub nieposiadanie dzieci, rodzaj domu). Pierwszym krokiem, żeby się wyzwolić spod wpływu matki na nasze życie jest powiedzenie sobie, że matka popełniła błąd, że nie miała prawa tak postępować.


Dlaczego moja matka jest narcystyczna


W kolejnym kroku będziemy szukać powodów, dla których tak robiła, ale pozwolenie sobie na krytykę matki jest ważnym etapem. Matki narcystycznej matki bowiem były przez całe życie tresowane do podtrzymywania idealnego wizerunku matki, który był najważniejszy. "Przynosisz mi wstyd", "plugawisz własne gniazdo" - to będą wymówki narcystycznej matki na każdą próbę wyswobodzenia się ich córki do własnego życia. Zwykle jednak postawa narcystycznych matek wynika z uwarunkowań rodzinnych, które dla własnego dobra powinna jej córka poznać, by w drugim kroku zrozumieć, skąd pochodzą zachowania jej matki, by móc je wybaczyć.


Tu od razu uwaga: narcystycznych matek raczej nie da się zmienić. Jedyne co jest do zmiany, to nasze uzależnienie od wychowania w dzieciństwie tak, by zacząć żyć własnym życiem i dążyć do szczęścia na własnych warunkach.


Przeżycie straty własnego dzieciństwa


Córki narcystycznych matek nigdy nie odrobią chwil z dzieciństwa i muszą to przyjąć jak inną stratę. Pozwolić sobie na odczucie wszystkich tych emocji. To jest bardzo ciężki moment. Można to przejść jak etap przechodzenia żałoby. Trzeba utulić swoje wewnętrzne dziecko. Na tym etapie bardzo ważne jest rozpoznanie wszystkich, nawet najgłupszych niezaspokojonych potrzeb. To będzie najczęściej przytulenie, ocieranie łez, czyjaś obecność w trakcie opłakiwania. To jest ten moment, kiedy same musimy sobie zapewnić czuła, kochającą, skupioną na swoim dziecku mamę. Pomaga wyobrażanie sobie idealnej matki tulącej do snu, wybaczającej, cieszącej się naszymi sukcesami, akceptującej słabości, kochającej nas razem z nimi, nie pozwalającej nam sobie robić wyrzutów.

Na tym etapie warto uważać na kompulsywne zachowania. Jeśli masz ochotę sięgnąć po alkohol i słodycze, to zastanów się, czy przypadkiem za tym nie stoi niezaspokojona potrzeba z dzieciństwa. Na przykład nieumiejętność poradzenia sobie z porażką, bo matka porażek nie akceptowała i odcinała się od nas. Narcystyczne matki odcinają się od negatywnych przeżyć. Więc również swoich córek odczuwających negatywne stany. Córki wtedy czują się karane za te emocje i uczą się ich nie odczuwać. Tym samym powoli odcinają się od czucia tego, kim są.


Ćwiczenia




1. Stwórz wyobrażoną matkę, która przytula cię naprawdę, nie tylko na pokaz. Jeżeli to będzie dla Cienie trudne wyobraź sobie dziecko, którym byłaś mając dwa lata, pięć lat, albo dowolny wiek, kiedy wydarzyło się coś, gdy potrzebowałaś przytulenia matki. Niech Twoja wyobrażona matka cię przytula zawsze gdy poczujesz odrzucenie, pustkę, to, że nie spełniasz oczekiwań, nie możesz spać. Dawaj sobie to przytulenie jak najczęściej. Nie ograniczaj się.


2. Zrób sobie kolaż pt. "Moja dojrzała kobiecość", możesz go zrobić ze starych gazet,suszonych kwiatów, ze wszystkiego, co składa się na symbole dojrzałeś, samodzielnej kobiecości. Powieś go sobie w ważnym dla siebie miejscu.


3. Pamiętnik - pamiętasz, jak w szkole dawało się zeszyty z rożnymi pytaniami do wypełnienia rożnym ludziom ze szkoły? Zrób takie dla siebie. Zapisz w nim pytania ogólne jak na przykład ulubiony kolor twoich ubrań, w jakim domu chciałabyś żyć, czy chcesz mieć ogród i jeśli tak, to jaki, czy lubisz zwierzęta, przy jakiej muzyce lubisz tańczyć, pięć twoich ulubionych filmów, pięć filmów, które poleciłabyś innym do obejrzenia. Zapisuje te pytania i odpowiedzi, jak tylko przyjdzie ci nowe na myśl, a z czasem zobaczysz, że jest w tobie tożsamość, wokół której warto budować swoją niezależną od oczekiwań matki wersję siebie.


4. Prowadź pamiętnik. Zapisuj myśli. Sprawdzaj, jak czujesz się ze swoją nową wewnętrzną matką.




5. Wyzwanie #DzieńBezWyrzutów - zrób sobie dzień,w którym będziesz starać się nie robić sobie wyrzutów, ale żadnych. A jak się jakiś zdarzy, to koniecznie przeproś się za niego. Wyrzut to na przykład "Za dużo jem", "Mogłam wcześniej spać", "Szkoda, że nie pojechałam w tym roku na wakacje", "Nie mam ładnych ubrań", "Powinnam zadzwonić do ciocia/babci/klienta" Zdziwisz się, jak tego jest dużo. Podejmujesz wyzwanie?


6. Raz w tygodniu rób coś, co sprawia ci frajdę. Nie oceniaj tego, niech to będzie cokolwiek (aczkolwiek nic z autosabotażu - czyli kompulsywne objadanie się i upijanie nie, wyjście do nowej lub ulubionej restauracji już tak)


A przede wszystkim trzymaj się. Nie jesteś sama. Jesteś warta wreszcie zacząć żyć swoim życiem, swoimi talentami, które masz prawo rozwijać. To jest Twoje życie. Przeżyj je tak, jak Ty chcesz!

Wiemy już czym jest toksyczny wstyd i jak powstaje. Przed nami najważniejsza część - czyli wyzwanie: poradzenie sobie z toksycznym wstydem. Ostrzegam: nie jest to łatwe zadanie, ale naprawdę się opłaca. Na początek przyda Wam się kilka sprawdzonych rad, które w tym tekście postaramy się Wam przybliżyć. Jeżeli znacie inne sprawdzone sposoby, podzielcie się nimi w komentarzu! Razem łatwiej odkryć w sobie siłę do budowania życia bez wstydu.



1. Uświadomienie sobie głosu Wewnętrznego Krytyka

Wewnętrzny krytyk, krytyka, negacja, słowa, walka, motywacja
Wewnętrzny krytyk


Pod naszymi automatycznymi zachowania zwykle kryją się słowa, które ukształtowały nasze nawyki. Będą to często słowa, które usłyszeliśmy w szkole lub od rodziców. Najczęściej tym zinternalizowanym głosem jest głos naszych rodziców – szczególnie tego bardziej wymagającego.
Wewnętrzny Krytyk wykonuje dla nas ciężkie zadanie: dyscyplinuje nas, motywuje do działania i wskazuje możliwości rozwoju. Żeby jednak tak wpływać nasza struktura psychiczna musi rozwijać się harmonijnie. Wewnętrzny Krytyk, żeby dobrze pracować potrzebuje równowagi w postaci miłości i wsparcia, którego często otrzymywaliśmy za mało lub w inny sposób niż tego potrzebowaliśmy. Wtedy Wewnętrzny Krytyk nie ma odpowiedniego gruntu do działania, jego słowa zamieniają się w potok krytyki, który zamiast umacniać i rozwijać, sprawia, że zamykamy się w sobie, uciekamy przed światem i ciągle staramy się zaspokajać aspiracje kogoś innego, bo nasze własne nawet nie mają szansy dojść do głosu.

Najlepiej pozwolić się wygadać wewnętrznemu krytykowi. Usiądź z ołówkiem i kartką (najlepiej, gdy coś Ci nie wyjdzie, albo masz zły dzień) i wypisz wszystkie negatywne rzeczy, które myślisz na swój temat. Pisz wszystko, co przyjdzie Ci do głowy, im bardziej automatycznie, tym lepiej. Czasem poczujesz wstyd, ale nie przejmuj się. To nie Ty mówisz te słowa. To są słowa, które ktoś Ci kiedyś powiedział, a Ty się tylko z nich oczyszczasz. Zobaczysz, jak niedorzeczne rzeczy będą wychodziły spod ołówka. Jeżeli Cię rozśmieszą, śmiej się, jeżeli będzie Ci przykro, płacz. Potem przyjrzyj się im. To nie jesteś Ty. Te zdania służą Twojej psychice do wpływania na Twoje zachowanie, ale nie możesz się z nimi utożsamiać. Zachowaj tę kartkę do drugiego ćwiczenia.

2.      Zamiana wstydu w adekwatne uczucie

Jak wspominaliśmy w poprzednim artykule często wstyd pojawia się zamiast poczucia winy. Jednak zdarza się, że wypieramy inne uczucie np. gniew, zazdrość lub poczucie niższości. Ten mechanizm nie jest niczym innym niż tłumieniem tych emocji, które ktoś nam powiedział, że są złe, że nie powinniśmy ich mieć lub że ich okazywanie świadczy o naszej słabości. Gdy tylko poczujemy wstyd zatrzymajmy się na tym uczuciu. Zastanówmy się, jakie uczucie próbujemy wyprzeć. Nazwijmy je i pozwólmy sobie na nie. „Ja – Magda – mam prawo czuć złość na moją mamę, bo narzuca mi się z pomocą, która nie jest mi potrzebna.”. Pozwólmy sobie na emocję. Dzięki nim działamy, czujemy i one sprawiają, że jesteśmy ludźmi. Mamy prawo je czuć, ale musimy mieć świadomość, że działamy pod ich wpływem. Sama emocja nie jest usprawiedliwieniem wyrządzania krzywdy np. krzyczeniem na mamę za to, że chce nam pomóc. Dzięki uświadomieniu sobie emocji możemy nabrać do niej dystansu i zadziałać tak, by zmienić sytuację, która stała się schematem. Np. mówiąc: „mamo nie potrzebuję stu pierogów na tydzień, jestem już dorosła i umiem gotować. Jeżeli chcesz mi pomóc, zajmij się moim dzieckiem albo porozmawiaj ze mną o naszych korzeniach”. Dzięki temu uwalniamy energię sytuacji w pożądanym przez nas kierunku.

A teraz wyjmujemy kartkę zapisaną w poprzednim ćwiczeniu. :)
Do każdego zdania dopisujemy drugie zdanie, które równoważy to pierwsze. Tak jakbyśmy swojemu dziecku czy przyjacielowi mówili racjonalnie, dlaczego to zdanie nie ma sensu. Uwaga! Nie chodzi o zwykłe zaprzeczanie. Typu: jestem najbrzydsza na świecie → Jesteś najpiękniejsza na świecie. To nic nie działa. Zdania Wewnętrznego Krytyka zwykle są emocjonalnie przesadzone. Chodzi o to, żeby zakotwiczyć je w rzeczywistym świecie. Wtedy wytracą niszczącą energię. Tak jak fale, których energię możemy wykorzystać lub pozwolić niszczyć brzeg.

Zdanie: „Jestem najbrzydsza na świecie” równoważymy pokazywaniem czegoś pozytywnego np. pokazując: masz bardzo ładne dłonie, lubię Twoją sylwetkę, twoje ciało jest wysportowane i gibkie itd.

3.      Obserwowanie ciała

To właśnie w ciele koduje się nasz wstyd. Pocenie się, zapięci mięśni, uczucie zaciskania się gardła, suchość w ustach, kręcenie się w głowie. To niemiłe uczucia, których łatwo pozbywamy się, przerzucając wstyd na innych, ale nie róbmy tego. Chwilowa ulga sprawia, że uwewnętrzniamy toksyczny wstyd i dajemy mu siłę do niszczenia naszego samopoczucia, pewności siebie i radości z życia.
To ciało daje nam ważny sygnał, by zwrócić uwagę na emocje. To dzięki jego sygnałom będzie możliwa praca, którą opisaliśmy w punkcie drugim. Ponieważ zachowanie pod wpływem toksycznego wstydu jest automatyczne, dobrze jest mieć fizyczną kotwicę. Może nią być gest lub gumka na nadgarstku, kobietom może pomóc noszenie biżuterii, która jest związana z intencją zatrzymania spirali wstydu. Gdy tylko pojawia się to uczucie wykonujemy gest, łapiemy za gumkę lub biżuterię i staramy się wyobrazić sobie sytuację, która nas relaksuje. Najlepiej taką, w której poradziliśmy sobie pozytywnie ze swoim wstydem. Idealną taką sytuacją jest wzięcie w obronę Wewnętrznego Dziecka.

4.      Wzięcie w obronę Wewnętrznego Dziecka

zadbać o wewnętrzne dziecko, metody radzenia sobie ze wstydem, wstydliwość
Hartwig HKD


Wróćmy pamięcią do sytuacji, w której ktoś nas zawstydził. Zadajmy sobie pytanie, dlaczego go poczuliśmy i co innego mogliśmy zrobić, żeby ta sytuacja wyszła na naszą korzyść. Źródła toksycznego wstydu często tkwią w naszym dzieciństwie, kiedy to nie mieliśmy szans przeciwstawić się dorosłym. Wróćmy do tych sytuacji i wyobraźmy je sobie jakbyśmy tam byli również jako osoby dorosłe, które biorą w obronę dziecko, którym byliśmy w danej sytuacji. Wytłumaczmy zawstydzaczom, dlaczego ich zachowanie jest krzywdzące i przytulmy wewnętrzne dziecko. Poczuj jak w Twoim ciele napięcie ustępuje zrelaksowaniu. Powiąż to doświadczenie z kotwicą, o której wspominaliśmy z punkcie trzecim. Korzystaj z tych emocji, gdy wstyd zaskoczy Cię w prawdziwym życiu.

Toksyczny wstyd to nawyk umacniany przez lata, dlatego ciężko jest go zmienić. Jednak jest to praca, która opłaca się nam wszystkim. Bez permanentnego wstydu za samych siebie, jakość naszego życia wzrasta, bardziej bezpośrednio wchodzimy w relacje z innymi ludźmi i ze światem i zaczynamy samodzielnie decydować o swoim zachowaniu.


Podziel się tym tekstem z ludźmi, którzy mogą też mieć problem z toksycznym wstydem. Może będzie to dla nich krok do rozpoczęcia nowego, bardziej satysfakcjonującego życia.




Teksty inspirowane są książką "Toksyczny wstyd" Johna Bradshawa 

Wiemy już jak rozpoznać toksyczny wstyd, teraz możemy przyjrzeć się bliżej temu, jak powstaje. Bez znajomości mechanizmów, które go nakręcają, ciężko nam będzie nauczyć się go kontrolować. Jednak gdy już nam się to uda i zaczniemy grać do tej samej bramki, efekty zaczną nas zadziwiać. Najpierw przyjrzyjmy się narzędziom, których używa toksyczny wstyd, by wpłać na nasze zachowanie. :)


Zlepki wstydliwych wspomnień

Zawstydzanie, dzieciństwo, wspomnienia, rodzice, zlepki wspomnień, wstyd
Neal Fowler


Na takie zlepki składają się odczute emocje, obrazy, sytuacje, usłyszane słowa czasem nawet zapachy. Drobne sygnały, które sprawiają, że wchodzimy w starą koleinę emocji. Jeżeli takie sytuacje były związane ze wstydem, nawet z poziomu podświadomości będą rządziły naszymi zachowaniami. Posłużę się przykładem, żeby przybliżyć ten schemat funkcjonowania. Jeżeli ktoś z naszych opiekunów w dzieciństwie słowami „Już zjadłeś?” kazał odchodzić nam od stołu, wymierzając karę za niewłaściwe zachowanie przy jedzeniu, to gdy w przyszłości nasz partner zada nam to pytanie, nawet w dobrej wierze, uruchomi samymi słowami proces emocji, o których nie ma pojęcia. Ba! Czasem nawet my sami nie mamy świadomości, że działa w nas ten mechanizm. Na poziomie podświadomym poczujemy to, co dziecko, którym byliśmy. Wstyd, odrzucenie i osamotnienie.
A nasz partner w tym czasie będzie przekonany, że po prostu zapytał Cię o to, czy może zanieść do kuchni Twój talerz. Gdy uświadomimy sobie te emocje i przyznamy się do wstydu, będziemy mogli zdystansować się do wstydu. Jeżeli nie, to poszukamy sposobu, żeby przerzucić ten wstyd na partnera. Na przykład kierując do niego zarzut, że jest tak pedantyczny/znerwicowany/egoistyczny, że nigdy nie pozwala Ci normalnie skończyć.

Oczywiście Ty tak na pewno nie postępujesz, ale czy nie widzisz takiego mechanizmu u swojego partnera? ;)

Bradshaw podaje jeszcze inny przykład, który związany jest z ważną emocją – gniewem. Jak wiemy dobrze wychowani ludzie go nie odczuwają.

Jeżeli nigdy nie wolno ci było w domu okazywać złości, złość wyalienuje się z twojego Ja. Ilekroć poczujesz złość, pojawi się toksyczny wstyd. Ta część twojej osoby będzie musiała ulec wyparciu lub odcięciu. Uczucia gniewu nie można się pozbyć. Gniew jest energią, która chroni i pomaga przetrwać.[John Bradshaw, Toksyczny wstyd]

Efekty zinternalizowania toksycznego wpływu


Toksyczny wstyd to wstyd z którym się utożsamiamy. Inaczej mówiąc utożsamiamy się z tym, co mówi nam nasz wewnętrzny krytyk. Nie bierzemy w nawias tego, że chce on nas wkurzyć, żeby zmotywować do działania. Po prostu bierzemy dosłownie to, co nam szepce do ucha, szczególnie w trudnych dla nas sytuacjach.

Od środka krytyka, od zewnątrz samotności i poczucie niedopasowania do świata. Do wszystko prowadzi do stałego złego samopoczucia, a nawet stałej, umiarkowanej depresji.

Najbardziej paradoksalną cechą neurotycznego wstydu jest to, że może motywować zarówno do niezwykłych osiągnięć, jak i do funkcjonowania poniżej swoich możliwości, do zostania gwiazdą i nieudacznikiem, człowiekiem praworządnym i łajdakiem, siłaczem i słabeuszem.[John Bradshaw, Toksyczny wstyd]

Wstyd wpływa na nas w różny sposób. Jedni próbują za wszelką cenę udowodnić wewnętrznemu krytykowi, że to, co mówi nie jest prawdą, inni poddają się już na wstępie, widząc, że nie da się zaspokoić tak wysokich wymagań. Dlatego wśród osób, które mają z nim problem znajdziemy ludzi o osobowości narcystycznej, antyspołecznej oraz paranoików. Często nasza agresja wynika z poczucia wstydu. Gdy przyjrzymy się bliżej seryjnym mordercom, zobaczymy, że często właśnie zinternalizowany wstyd (taki, z którym ktoś się utożsamił) stanowił bodziec, który przerodził się w chęć robienia innym krzywdy.

Wstyd a uzależnienia


Toksyczny wstyd jest siłą napędową uzależnień. Połączenie przekonania o własnej bezwartościowości i, wynikająca z alienacji i poczucia samotności, chęć nawiązania bliskiej więzi sprawia, że bardzo szybko wpadamy w ramiona uzależnienia. Więcej na temat niszczącego cyklu uzależnień pisałam w serii notek, która zaczyna się tutaj. Wstyd z bycia uzależnionym (a więc kolejna słabość!) nie pomaga, tylko jeszcze mocniej nakręca monolog naszego przerośniętego wewnętrznego krytyka.
Uzależnienia w tym kontekście możemy rozumieć szeroko: chodzi bowiem nie tylko o alkoholizm czy hazard, ale również inne uzależnienia, które są jedną ze zmór naszych czasów – uzależnienie od kupowania, Internetu czy kompulsywne objadanie się. Również nasze uzależnienie od innych ludzi może mieć taką przyczynę. Dzieje się tak ponieważ wstyd za samych siebie sprawia, że czujemy się niepełnowartościowi, a bodziec z zewnątrz pozwala zapchać tę pustkę. Niestety nie na długo. Uzależnienie szybko dopomina się o więcej, wykorzystując znowu mechanizm wstydu, który chcemy znowu wyprzeć i spirala się nakręca.

Toksyczny wstyd, zawstydzanie, nie wstydź się, poczucie winy, wina


Czasem wystarczy, że przyznamy się do poczucia winy. Takiego uczucie również nauczyliśmy się wstydzić. Często gdy popełnimy błąd szukamy winnych na zewnątrz. Takie zachowanie powoduje, że nagle wokół widzimy samych wrogów i przeciwności losu. A wystarczy przyznać się do poczucia winy, zrozumieć, co zrobiliśmy źle i nauczyć się w podobnych sytuacjach postępować inaczej.


Żeby zwalczyć toksyczny wstyd, trzeba zaspokoić braki, które leżą u podstaw. Uświadomienie sobie sytuacji, które stworzyły zlepki wstydliwych wspomnień jest jednym z kroków. W następnym tekście przyjrzymy się metodom raczenia sobie z toksycznym wstydem.

W tekście opierałam się na książce Bradshawa "Toksyczny wstyd" - warto ją przeczytać, jeśli czujesz, że to bliski Ci problem!

Nienawiść, krytykowanie innych, obwinianie, wytykanie błędów – jest wiele metod przerzucania własnego wstydu na innych. W Internecie ta ukryta agresja nabrała nowego znaczenia. Stała się Hejtem. Jednak spotykamy się z nią nawet w życiu poza cyberprzestrzenią. Nienawistne zachowania ludzi mają jeden cel: sprawić, żebyśmy wstydzili się samych siebie. Dokładnie tak samo jak oni wstydzą się siebie. W ten sposób toksyczny wstyd się namnaża. Niby nie jest organizmem ożywionym, a jednak idzie mu to sprawnie. Jedyne co możemy zrobić, to przyjrzeć się samym sobie i nauczyć się od nowa nie przerzucania swojego wstydu na innych.

Ten artykuł jest pierwszą częścią tekstów inspirowanych książką Johna Bradshawa "Toksyczny wstyd"
To jak wpływamy na myślenie o sobie samych innych ludzi, mówi bardzo dużo na temat nas samych



 

Różnica pomiędzy zdrowym a toksycznym wstydem


Wstyd sam w sobie nie jest niczym złym. Wstyd to normalne, ludzkie uczucie. Co więcej, by zostać w pełni człowiekiem, wręcz należy odczuwać wstyd. Wstyd określa nasze granice. Dzięki wstydowi nie przekraczamy granic własnego człowieczeństwa, zdajemy sobie bowiem sprawę, że popełniamy błędy i będziemy je popełniać, że bez czyjejś pomocy nie poradzimy sobie w życiu. Wstyd uświadamia nam, że nie jesteśmy Bogiem. [John Bradshaw, Toksyczny wstyd]

Ale w pewnych okolicznościach wstyd zamienia się w coś, co przestaje działać na naszą korzyść. Przez niego nie potrafimy się rozwijać. Człowiek, który permanentnie czuje wstyd nie robi rzeczy, w których nie jest ekspertem, dlatego nie uczy się niczego. Unika sytuacji, których w pełni nie kontroluje. Buduje życie tak, by nie musieć się w nim niczego wstydzić.


Richard Bandler cytat: Jednym z najważniejszych czynników blokujących twórczość jest świadomość własnej nieomylności


Toksyczny wstyd jest udręką, zmusza więc człowieka do ukrywania go. W ten sposób rodzi się fałszywe Ja. Kto uważa, że jego prawdziwe Ja jest wadliwe, ułomne, potrzebuje Ja innego, pozbawionego tych cech - Ja fałszywego. [John Bradshaw, Toksyczny wstyd]

Cechy toksycznego wstydu


Hejt, nienawiść, zawstydzanie innych, poczucie wstydu, odrzucenie, samotność
Joel Ormsby


Jak odróżnić toksyczny wstyd od tego zdrowego? Spróbuję zebrać kilka jego głównych cech:

1.      U jego podstawy tkwi poczucie niższości. Sami siebie oceniamy jako osoby, które nie stanęły na wysokości zadania, które nie osiągnęły w życiu wystarczająco dużo (często takie osoby powiedzą, że nie osiągnęły w życiu niczego). Z tego powodu często toksycznym wstydem owładnięci są perfekcjoniści. Toksyczny wstyd ma tak dużą siłę, że może zawieść ich na szczyty kariery, jednak nigdy nie będą z siebie zadowoleni.
2.      Wstydzimy się wstydu. Nie umiemy się do niego przyznać ani przed sobą samym, ani przed innymi. To z kolei rodzi poczucie izolacji i osamotnienia.
3.      Toksyczny wstyd nas paraliżuje. Sprawia, że reagujemy jak bite psy. Albo zamieramy z przerażenia albo zaczynamy gryźć kogo popadnie. Tu trzeba zaznaczyć, że jest wiele osób, które do perfekcji opanowały zimne i racjonalne metody „gryzienia”. Należą do nich m.in. argumenty „ad personam”, które pozornie mają związek z przewiną osoby, na którą winę się przerzuca. Na przykład aluzja do tuszy osoby, którą taka osoba próbuje obwinić za brak pracowitości. W ten sposób utożsamiamy osoby z ich złym zachowaniem w danej sytuacji.
4.      Reagowanie wstydem na pojawianie się uczuć, potrzeb i naturalnych popędów instynktownych. To często wynika ze sposobu w jaki byliśmy wychowani. Szczególnie gdy zabrakło w wychowaniu bezwarunkowej miłości i zaufania. Zawstydzanie jest dość łatwą metodą wychowawczą i każdy z nas powinien skonfrontować się z komunikatami, które wysyłali do nas dorośli, gdy byliśmy młodzi. Najczęstszy przykład to kojarzenie dotykania genitaliów z ostrą reakcją słowną lub tzw. dostawaniem po łapach. Jako dorosłe osoby często nie pamiętamy tego wstydu, ale odczuwamy w sferze naszej podświadomości.

Toksyczny wstyd jest problemem osób, którego go czują, ale również tych, które z takimi osobami muszą przebywać, pracować lub żyć. Zrozumienie tego zjawiska może pozwoli nam z jednej strony przemienić toksyczny wstyd, w zdrowe uczucie (choć nie będzie to wcale proste!) oraz zrozumieć osoby, które nas atakują. I nie chodzi mi tutaj o to, by im współczuć. Chodzi o coś zdecydowanie bardziej egoistycznego! Musimy się przed takimi osobami nauczyć bronić, by nie przerzucały na nas swojego wstydu. Internet jest najlepszym poligonem doświadczalnym. Obserwowanie emocji ludzi i ich abstrakcyjnych oskarżeń może nam ustrzec się przed bardziej wysublimowanymi formami nienawiści w realu.

Masz wolną chwilę. Naprawdę jedynie momencik i co robisz? Włączasz Facebooka, Twittera czy Instagrama, żeby sprawdzić, czy ktoś z Twoich znajomych nie wrzucił nic inspirującego. Wow! Jest tego masa. Ktoś właśnie jest na wakacjach, ktoś cieszy się ze swojej pracy, inna osoba spotyka się z przyjaciółmi, którzy kiedyś byli Twoi. Oczywiście nie dopuszczasz do siebie zazdrości. Nie jesteś takim małym człowieczkiem. Czasem może napiszesz kąśliwą uwagę, albo po prostu nie dasz like'a. Innym razem szczerze pogratulujesz. I super. Tylko dlaczego pogarsza się Twój nastrój?




Więcej inspiracji mniej frustracji



Badania alarmują, że użytkowanie mediów społecznościowych powoduje depresję, niską samoocenę i inne straszne rzeczy (straty czasu nie wspominając). Fajnie znaleźć sobie winnego, ale czy przypadkiem nie jest to jedynie chwytliwe uogólnienie? Co takiego w nas zachodzi, gdy przeglądamy statusy naszych znajomych?

Emocje, które w nas powstają spowodowane są mechanizmem porównywania. Sam w sobie nie jest on zły. To dzięki niemu jako dzieci uczymy się wszystkiego a temat świata, to on motywuje nas do doskonalenia siebie. Co jednak zrobić, jeżeli na co dzień działa on podstępnie, bo na poziomie nieświadomym, i obniża nam nastrój. Na wszystko jest metoda!

1. Nie porównuj siebie samego do wypracowanego wizerunku innych!



To jest tak jak z porównywaniem się do okładek czasopism. Nigdy nie będziemy rano wyglądać tak, jak gwiazdy po dwugodzinnej sesji make-upu w czasie profesjonalnej sesji fotograficznej, po wielogodzinnym retuszu specjalisty. Dlaczego więc tak bardzo chcemy być jak posty naszych znajomych? Nie dzielą się z nami swoimi porażkami, czy planami, które mają małą szansę powodzenia. Zwykle chcą się podzielić sukcesami. I nie ma co im mieć tego za złe. Przecież nikt z nas nie chce epatować negatywnymi emocjami (no może kilka osób, ale raczej inteligentną w ich mniemaniu wrednością niż słabością ;) ). Przede wszystkim doceń, że za sukcesami znajomych stoi gigantyczna praca, o której nie masz pojęcia. Tak! Oni na to cholernie długo pracowali, dlatego mają prawo teraz pochwalić się tym publicznie.

A teraz najważniejsze:
Nie ważne, czy nasza reakcja to podziw, czy zazdrość, jest ona sygnałem, dotyczącym naszych oczekiwań względem samych siebie. Jeżeli nie jesteśmy z siebie, czy z czegoś w naszym życiu, zadowoleni, takie sygnały pomogą nam odkryć, co tak naprawdę jest dla nas ważne.

Zadaj sobie kilka pytań:
  • Jaką cechę ma ta osoba, której ja nie mam, a chciałbym mieć? (wile osób coś opublikowało, dlaczego status tej osoby jest dla Ciebie ważny)
  • Dlaczego akurat ten post wywołuje we mnie takie emocje (przypomnij sobie, jak wiele innych statusów pominąłeś przewijając aktualności)
  • Co podziwiam w innych osobach?
  • Co takiego zrobiły te osoby, żeby dojść do miejsca, w którym są?
  • Co odpowiedzi na powyższe pytania świadczą o mojej hierarchii priorytetów? Czy dążę do tego, co jest dla mnie naprawdę ważne, czy np. spełniam czyjeś oczekiwania?

Dzięki tym pytaniom zmierzymy się z samymi sobą, z naszymi lękami, ale również marzeniami. Może przybliży nas to do odpowiedzi na pytanie, co mnie hamuje przed spełnianiem mojej własnej wizji siebie.

2. Obserwuj swoje reakcje na sukcesy innych ludzi

Obserwuj swoje reakcje na sukcesy innych


Potraktuj to jako ćwiczenie. Dzięki temu może okazać się, że hierarchia wartości, która wyznajesz nie daje ci szczęścia, czy spokoju, czy radości, której od niej oczekujesz. Jeżeli silnie reagujesz na to, jak chwalą się inni, może sam za mało przykładasz do tego wagi. Może warto spróbować zadbać o swój pozytywny wizerunek w oczach innych. Jeżeli natomiast Twoją uwagę przykuwają wyniki biegowe Twoich znajomych, może to znak, że sam przeczuwasz, że Twojej formie fizycznej też by to się przydało. Na pewno już rozumiesz, o co chodzi w tym mechanizmie!

3. Zamień zazdrość w inspirację!

Zazdrość inspiracja


Dzięki poprzednim dwóm punktom nauczyłeś się dystansować do swoich reakcji, obserwować je i wyciągać wnioski. Stąd już tylko jeden krok, do tego by postrzegać osiągnięcia innych jako możliwość rozwoju dla samych siebie. Czego możesz się nauczyć na ich przykładzie? Co możesz ulepszyć w swoim życiu, żeby czuć się lepiej z sobą samym? Co takiego jest w tych osobach, co sam chciałbym mieć? Czy mam już te cechy? Jak mogę je zdobyć? A jeżeli nie chcę mieć tych cech to z jakiego powodu? Może po prostu inne cechy są dla mnie ważne, takie które wykluczają te?

Poza tym, skoro moi znajomi dzielą ze mną swoje sukcesy, to może wykorzystać to jako platformę do zaproponowania im współpracy, spotkania, czy podzielenia się inspirującymi linkami?


Dzięki tym trzem krokom media społecznościowe przestaną Cię dołować, a zaczną motywować do działania. A o to przecież w gruncie rzeczy chodzi!
Najczęściej nasz brak pewności siebie wynika z braku analizy własnych osiągnięć. Często żyjemy w jakimś przekonaniu o sobie i nie poddajemy go głębszej analizie. A to błąd! Dzięki podsumowaniu tego, co nam się udaje i czy wpływa to na nas dobrze, jesteśmy w stanie planować nasze życie tak, żeby dawało nam maksymalnie dużo satysfakcji.
Nowy Rok! Czas postanowień, które odmienią nasze życie. Zanim jednak zaczniemy planować idealne wersje siebie, sprawdźmy, jak działa mózg i co w ogóle jest możliwe. Wtedy łatwiej będzie podejść do tematu realistycznie i nie popadać w malkontenctwo!

Pytanie o to jak być szczęśliwym jest pytaniem, na które współcześnie udzielanych jest najwięcej odpowiedzi. Twoje szczęście lub jego brak jest ostatecznym kryterium utrzymywania związku, podejmowania pracy i wreszcie rozwoju osobistego. Wszyscy jak mantrę powtarzają - "każdy ma prawo do szczęścia" - ale czy to jest prawda? Czy wyobrażacie sobie świat, na którym wszyscy są szczęśliwi? A wreszcie czym "szczęście" jest?


Ego nie jest złe. Dzięki niemu walczymy o swoje, zachowujemy własną tożsamość i po prostu jesteśmy tym, kim jesteśmy. Ale jeżeli nie umiemy powstrzymać naszego ego, to w pewnym momencie może zacząć hamować nasze działania. I nie chodzi tu tylko o kreatywne projekty w pracy. Koniecznie musimy się nauczyć współpracować z tą ważną częścią naszej osobowości. :)
W większości kryzysowych sytuacji w życiu ktoś w końcu sobie zadaje pytanie - dlaczego mi nie powiedziałeś/ powiedziałaś, że tego chcesz?! Odpowiedź bywa różna - "To oczywiste", "myślałam/ myślałem, że się domyślisz", "sam/sama nie widziałam/ wiedziałem". Nie wiem, czy zauważyliście, ale sporo czasu ludziom zajmuje domyślanie się, o co chodzi innej osobie oraz tłumienie w sobie złości, że ktoś się nie domyślił. Basta!

Otworzyła się przed Tobą nowa droga. To czy ją wykorzystasz, zależy tylko od Ciebie.
To nie znaczy, że teraz będzie już z górki. Będzie trudniej, bo będziesz sam.
Ja będę sama.
I będę starała się utrzymać to, co razem zdobyliśmy.

Od dzisiaj myślimy tak ;)

Zdrowe przekonania osobowości opartej na prawdzie

1. Moja samoocena jest oparta na wewnętrznej wartości, jaką w sobie dostrzegam.

2. Moje poczucie własnej wartości nie zależy wyłącznie od tego, co robię,  czy co zdołam osiągnąć. Jestem wartościowy taki, jaki jestem.

3. Uzdrowienie musi rozpocząć się w moim umyśle. Obwiniając i karząc siebie i innych, jedynie powiększam swój problem.

4. Jeżeli chcę odmienić swoje życie, najpierw muszę zmienić sposób swojego myślenia.

5. Siła myślenia jest tak wielka, że sprowadzam na siebie to, o czym stale rozmyślam. W ten sposób mogę prowokować pozytywne rezultaty albo negatywne doświadczenia.

6. Odwaga + świadomość + odkrywanie wewnętrznej wartości = bezpieczeństwo i szczęście.

7. Jestem kompletny, potrafię dawać i przyjmować, przyciągam do siebie niezwykłych ludzi.

8. Kiedy dostrzegam w kimś siłę i pełnię, czuję się kompletny, silny i pełen życia. Kiedy identyfikuję się z bólem, odczuwam tylko ból i wyczerpanie.

9. Świat nie zawsze jest czarno-biały. Jeżeli zawsze obstaję przy swoich racjach, zamykam się na nowe możliwości.

10. Nic mnie nie ogranicza.


***
Ta notka to część większej całości:
Początek znajdziesz tu

Książka, na której bazuję to "Leczenie uzależnionej osobowości" Lee Jampolsky'ego


Nic nie istnieje poza chwilą obecną. Teraz to dobry moment, by okazać komuś miłość.


Ta lekcja to kontynuacja ostatniej.



Dziś rozsadzamy ramy czasu!


Jeżeli nie boisz się, tylko czujesz spokój i miłość upływ czasu nie ma znaczenia.


“Szczęśliwi czasu nie liczą!” - mądrości potoczne mają w sobie czasem ziarno prawdy. :)
Nie sposób się z tym nie zgodzić. Jednak poprzez strach i uczucie pustki wewnętrznej czujemy, że czas nas ogranicza. Życie jawi nam się jako niezrealizowane możliwości, których już nie mamy szansy wykorzystać.


Rodzi to nasze wyrzuty sumienia i strach.


Skupianie się na teraźniejszości budzi życzliwość.


Na życzliwość i pozytywne myśli nie musisz zasłużysz! Wystarczy, że dostrzeżesz ją w sobie. Tu i teraz. Ona jest zawsze w teraźniejszości - pamiętaj o tym!
Bądź uważny, skupiony i pielęgnuj szacunek do siebie samego. To jest Twoje niezbywalne prawo. Daj je sobie! Nie próbuj na nie zasłużyć (tu wkrada się kategoria czasu!), po prostu je sobie daj.


Przeszłość i przyszłość nie istnieją - to tylko umowne kategorie! To Ty w każdym momencie swoje życia decydujesz, czy jesteś szczęśliwy, godny szacunku i spokojny.


Miłość do siebie i do innych pomoże rozsadzić Ci ramy czasu, które Cię więżą!






***
Ta notka to część większej całości:
Początek znajdziesz tu
Książka, na której bazuję to "Leczenie uzależnionej osobowości" Lee Jampolsky'ego
Dzisiaj wszędzie dostrzegam możliwości dające szczęście, uzdrowienie i zaspokojenie.


To bardzo ważny moment. Musisz odrzucić przeszłość, która Cię więzi. Nie rozpamiętuj zdarzeń, których już nie zmienisz. Ciągłe wspominanie przeszłości budzi resentyment, a on jeszcze bardziej związuje nas z przeszłością.


Życie przeszłością sprawia, że nie możemy otworzyć się na chwilę obecną. Szczególnie gdy ze wspomnieniami łączą się strach przed działaniem, przed innymi ludżmi, przed wyzwaniami. Całą energię skupiamy na tym, by te sytuacje się nie powtórzyły i tracimy ałe nasze życie, które jest TYLKO I WYŁĄCZNIE w chwili obecnej.


Przeszłość minęła,
przyszłość dopiero nadejdzie.
Dziś otwieram się na możliwość odczuwania szczęścia, pełni oraz uzdrowienia.


***
Ta notka to część większej całości:
Początek znajdziesz tu
Książka, na której bazuję to "Leczenie uzależnionej osobowości" Lee Jampolsky'ego