Pytanie o to jak być szczęśliwym jest pytaniem, na które współcześnie udzielanych jest najwięcej odpowiedzi. Twoje szczęście lub jego brak jest ostatecznym kryterium utrzymywania związku, podejmowania pracy i wreszcie rozwoju osobistego. Wszyscy jak mantrę powtarzają - "każdy ma prawo do szczęścia" - ale czy to jest prawda? Czy wyobrażacie sobie świat, na którym wszyscy są szczęśliwi? A wreszcie czym "szczęście" jest?




 Mam moc dokonywania wyboru!



Przeświadczenie o tym, że to ja wybieram, czy jestem szczęśliwy jest chyba jedną z najtrudniejszych zmian, które trzeba wdrożyć. Można powiedzieć, że przydarzają nam się różne rzeczy, na które nie mamy wpływu. Śmierć bliskich, wypadki. Przecież nie sprawimy, że takie sytuacje nie będą nam się przydarzać.
Zmiana myślenia polega jednak na tym, żeby ze wszystkich przeciwności wyciągać to, co najlepsze. Każdego z nas spotykają nieszczęścia. Większość z nas będzie musiała poradzić sobie ze śmiercią rodziców, ciężką chorobą czy złamanym sercem. Możemy utrzymywać się w cierpieniu, powtarzając, że tylko nas to dotyczy, że jesteśmy w nim samotni. Jest jednak alternatywa. Istnieje wielu ludzi, którzy  odwracają tę sytuację, starając się wykorzystać ją jako motywację do działania.
Bycie odpowiedzialnym za swoje życie to jedna z piękniejszych zmian, których możemy dokonać. Ale również najcięższa.


Przekonania osobowości opartej na prawdzie:

1. To, co dostrzegam u innych, jest odzwierciedleniem stanu mojego umysłu. Niczego więcej nie potrzebuję, żeby już teraz odczuwać szczęście i wdzięczność oraz odnosić sukcesy. Wszyscy stanowimy jedność.
2. Moja bezbronność daje mi poczucie bezpieczeństwa. Ponieważ miłość nie wymaga obrony, akceptacja przynosi spokój umysłu.
3. Miłość nie stawia warunków. Moje poczucie własnej wartości nie zależy od zewnętrznych ocen.
4. Przebaczenie i trudna szczerość gwarantują spokój umysłu.
5. Liczy się tylko chwila obecna. Przeszłość minęła, a przyszłość jeszcze nie nadeszła.
6. Aby zmienić charakter moich przeżyć, najpierw muszę zmienić swój sposób myślenia.
7. Błędy należy naprawiać i traktować jako lekcję. Osądzanie i karanie nie służą mojemu rozwojowi.
8. Tylko miłość jest prawdziwa. Nie można zagrozić czemuś, co jest prawdziwe.
9. Jestem odpowiedzialny za swoje życie. Ponieważ mam wpływ na to, jakich uczuć doświadczam, mogę świadomie decydować, jaki cel chcę osiągnąć.
10. Dostaję to, czego chcę, dając to, co mam. Zaspokojenie nie jest nieograniczone i nie może podlegać okolicznościom.

***

Ta notka to część większej całości:
Początek znajdziesz tu
Następna część tutaj
Książka, na której bazuję to "Leczenie uzależnionej osobowości" Lee Jampolsky'ego

Gdy moim celem jest spokój i szczęście, przebaczenie i współczucie stają się drogą, która do nich prowadzi.


Gdy moim celem jest spokój i szczęście, przebaczenie i współczucie stają się drogą, która do nich prowadzi.


Wybaczyć jest trudno. Są sytuacje, w których wydaje nam się to niemożliwe. Nasza nienawiść i żal rozsadzają nasze serce i umysł.

Jednak te negatywne emocje nas niszczą. Dla nas samych musimy z nich zrezygnować.
Oczywiście nie chodzi tu o wybaczanie i tkwienie w toksycznej relacji. Sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie i szczęście.

Łatwiej jest wybaczyć, gdy zrozumiemy problemy osób, które nas zraniły. Spróbujmy zrozumieć ich sytuację, wyobrazić ją sobie, by naprawdę im współczuć. Ale pamiętajmy o wnioskach, które wyciągnęliśmy ze zranienia. Niektóre osoby nie są na tyle dojrzałe, by być z nami. Innym można dać szansę, gdy tylko nasz gniew ustanie.

Pamiętaj jednak, że na początku drogi wyznaczyłeś sobie cel - spokój i szczęście. Tylko w równowadze da się w pełni przeżywać swoje życie.



***

Ta notka to część większej całości:
Początek znajdziesz tu
Kolejna część tutaj
Książka, na której bazuję to "Leczenie uzależnionej osobowości" Lee Jampolsky'ego


Jedną z najgorszych blokad do zniwelowania są inni.



Ok. Nie Ci realni.
Inni w mojej głowie.
Głos społeczeństwa, który podpowiada mi jak NIE powinnam mówić i jak NIE powinnam wyglądać i zwykle jest on krytyką w tym właśnie momencie, w którym to coś robię.
Czy ja myślę, że inni naprawdę poświęcają tak wiele czasu, żeby mnie oceniać? Analizować co ja robię  i dlaczego?
Komu by się chciało?
Nawet jeżeli ktoś o mnie myśli lub mówi coś złego, to nie przykłada do tego większej wagi. Generalnie nie ma to dla mnie większej wartości. Zresztą zwykle ludzie oceniają nas w myślach tylko i wyłącznie pod własnym kontem. Szefowa uważa, że jesteśmy beznadziejni, bo jesteśmy nie zorganizowani. Ale myśli o nas jako pracownikach, a nie człowieku w ogóle. Jej by było lepiej, gdybyśmy samoorganizowali się świetnie. Chociaż prywatnie być może nie cierpi przesadnie porządnickich osób.
Ale nie ma sensu zastanawiać się nad tym jaki biznes mają w nas inni.

Po prostu muszę to odpuścić.
A odpuścić mogę prosto. Niby.
Nie oceniając innych.

Ćwiczenie:
Za każdą krytykę innej osoby, która pojawi się w moich myślach (lub słowach) muszę wymyślić 5 pozytywnych cech tej osoby.

Ktoś podejmuje wyzwanie?